Dlaczego się nie poddaję?

Dlaczego się nie poddaję?

Wielokrotnie byłam już załamana, zapłakana, zawiedziona sobą, nienawidząca się, wytykająca sobie każdy błąd. Z drugiej strony zawsze, powtarzam zawsze, w środku byłam pewna, że mogę być lepsza. Jeżeli było już naprawdę źle, to i tak miałam nadzieję w postaci  takiej  lekko tlącej się niezgody na to co się dzieję (nawet leżąc zaryczana na łóżku 15 dzień z rzędu). Trudno mi się było do tej nadziei przyznać i nigdy nie wypowiedziałam na głos, że – krótko mówiąc – stać mnie na więcej. Jeżeli jednak też coś takiego czujesz, to nic nie jest stracone, bo według mnie nazywanie siebie beznadziejną i krytykanctwo to tylko świadectwo walki i pragnienia zmiany. Ja nazywam ten proces walką, bo to jedna z najważniejszych batalii w naszym życiu. Jej wynik to nie: przegrany lub wygrany. Nie, nie, nie. Jej wynik to: ukształtuj się na osobę, którą chciałabyś być. Ja zawsze marzyłam, żeby pięknie pisać (i nie chodzi mi tu o charakter pisma xdd), klarownie przekazywać myśli i umieć dyskutować.  Czy się udało? Wszystkie znaki na niebie i ziemi pokazują, że idę w dobrym KIERUNKU. Nie zaczynałam tej drogi od piątek, ale od tego, że zaliczyłam jakiś trudny przedmiot na 3, cieszyłam się też jak powiedziałam coś fajnego na zajęciach, później były 4, a na końcu 5. Podałam przykład ocen, ale ta zmiana jest ciągła i nie tak wymierna jak cyferki w USOSie. Wiesz zresztą co mam na myśli.

Trzymam za Ciebie kciuki <3 Jeżeli ja mogłam, to Ty też.

Luty 14, 2018
Luty 14, 2018

RELATED POSTS